świadomość potrzeb i dążenie do zaspokojenia tychże...
Już kilka razy byłem tu sprowadzony na ziemię słowami w rodzaju, "znać swoje miejsce w szeregu" "to nie metropolia" etc. Dlaczego na te konsultacje społeczne nikt nie uczęszcza? Dlaczego na te wszystkie imprezy - tak szeroko komentowane choćby na tym forum - przychodzi tylko garstka zainteresowanych? Można postawić tezę, że mieszkaniec, podatnik ma to gdzieś. Przekonany, że i tak nie ma wpływu na decyzje podjęte na "górze", nie ma ochoty fatygować się i tracić czasu na bezowocne dyskusje z ludźmi traktującymi nas (szaraczków) jak ciemną masą której egzystencja ogranicza się do płacenia podatków i oddawaniu głosów. Chciałbym w to nie wierzyć, ale jak widać - nawet członek rady miejskiej ma podobne spostrzeżenia odnośnie mechanizmu decyzyjnego w naszym mieście. Świadomość potrzeb - Akcja KWK i uczestnictwo w forum zarówno przedsiębiorców jak i konsumentów.
Rację mają Ci którzy twierdzą, że jest mnóstwo ludzi którzy próbują wychodzić z inicjatywą a później nie mają wsparcia jednostek samorządowych. Czy Ci młodzi ludzie nie mając wystarczająco wsparcia zostają
"Natalią"? Zamiast rozwijać zainteresowania i temu poświęcać wolny czas wsiąkają w pracę, która nie zapewnia wystarczająco dużo środków ani czasu aby zarażać młodszych swoim hobby? Ktoś zapewne powie - otwórz coś własnego, bądź sam dla siebie szefem - ok, ale jak każdy będzie szefem to kto wyprodukuje nam te wszystkie telewizory? Będąc szefem samemu sobie - też musisz poświęcić trochę więcej czasu na pracę i nie każdy już ma siłę i ochotę po 60h w tygodniu w pracy organizować imprezę dla dzieci z okolicy. Zostań samorządowcem i wtedy usprawnij te wszystkie mechanizmy które zabijają te miasto. Ordynacja wyborcza sprawia, że do polityki dostają się jedynie Ci najbardziej zmotywowani - nie ma miejsca na "głos ludu" - lud musi w tym czasie zarabiać pieniądze na produkty z biedronki. Tutaj dotykamy kolejnego problemu - i jak zwykle nie jest to tylko problem Kwidzyna. Brak szacunku dla pracy, Brak godziwego wynagrodzenia i słaba "siła nabywcza złotówki". Tutaj zaraz pojawią się głosy, że nasza gospodarka, demokracja jest jeszcze młoda i wszystkie te mechanizmy muszą się jeszcze w pełni wykształcić. Że gospodarka nadal opiera się na wytwórstwie miast usługach - jak w stabilniejszych, bogatszych gospodarkach. Przedsiębiorcy, pamiętający "uśredniający" system sprzed 20 lat nadal myślą głównie o szybkim zysku, nie znając lub odrzucając zasadę - dobry pracownik, to szczęśliwy pracownik, a jeśli któryś próbuje godziwie wynagradzać pracownika to konkurencja szybko wybija mu ten pomysł z głowy. I głupotą byłoby z tymi argumentami dyskutować, ale są jednak państwa w których to się jednak udaje... Polska ma obecnie PKB pc na poziomie Czech z ... początku lat 90! Polska jako jedyna wykazała wzrost gospodarczy w ostatnim roku, mamy najlepszego ministra etc - mam nadzieję, że za rok czy dwa będzie równie dobrze - bo Węgry, Czechy, które wzrostu nie zanotowały - w czasie gdy u nas cięto wydatki i łatano dziury - inwestowały potężne pieniądze aby z tej sytuacji wyjść silniejsze a nie... Ok, nie ten temat. Ciągle rozmawiamy o Kwidzynie. Ale kwidzyńskie społeczeństwo zbytnio nie odbiega od standardu w pozostałych częściach kraju. Marazm, bierność i bezsilność w codziennej walce o byt. Kilku "cwanych" weszło w rolę polityków ostatnio nawet już nie udając, że są tam ze względów osobistych i niewiele to wszystko ma wspólnego ze służbą społeczeństwu. Nie ma w niej obecnie miejsca na "świeżą krew" - ordynacja, układy układziki i sytuacja na rynku pracy zmuszają szaraczków do zajęcia się sobą - na resztę już czasu nie starczy.
canario napisał(a):
dealnie gdyby wyglądało to tak jak w dużych firmach - jest "opiekun klienta kluczowego".
A nie wystarczyło by gdyby komisja kultury, turystyki i sportu po prostu przeznaczała trochę więcej uwagi i pieniędzy tym (zazwyczaj) młodym ludziom? Zamiast zapraszać na dni Kwidzyna jakiś marnej jakości zespół czy wokalistkę - nie lepiej byłoby udostępnić którejś z tych grup salę gimnastyczną, boisko, pomóc znaleźć firmę która kupi koszulki, ochraniacze, wspomoże finansowo w wyjazdach na zawody etc - czego akurat dana grupa potrzebuje. Warunkiem mogłaby być deklaracja - podczas Dni Kwidzyna, Marezy czy jakichkolwiek innych - niech dana grupa zaprezentuje swoje umiejętności. Mecz piłki nożnej, pokaz karate, spektakl czy puszczanie latawców - oczywiście prowadzący imprezę wspomniałby o pomocy jaką udzieliła firma X czy Y - wydaje mi się, że taka reklama byłaby lepsza, niż baner przy stoisku z rozwodnionym piwem. Ktoś powie - a co z "gwiazdami" - zasługujemy na gwiazdy - tak - nawet na te rzucające butelkami czy nazywające publikę - wieśniakami - ale dlaczego to miasto ma płacić ogromne pieniądze za ich porywające spektakle? Rozumiem gdy miasto wspomoże organizację koncertu artysty który używa więcej niż 3 akordy - można to nazwać wypełnianiem misji kulturotwórczej - ale dlaczego ma sponsorować zabijanie u młodych ludzi wrażliwości muzycznej i fundować muzykę o niczym dla "wszystkich"? Wracamy do poprzednich akapitów - wyborca nie musi myśleć samodzielnie, nie musi być indywidualny i mieć własnego zdania - będą słuchali tego co wszyscy, poglądy będą jednakowe - bo skoro nawet tak - wydawałoby się indywidualna sprawa, jak gust i upodobania muzyczne - zostaje sprowadzona do wyboru - wolimy gościa z reklamy kredytów hipotecznych czy młodą damę która przed każdym wyrazem musi dodać ęęęę.... To jak mamy oczekiwać od takiego społeczeństwa własnych inicjatyw na większą skalę czy świadomych wyborów? Politycznych czy ekonomicznych, nawet rozrywkowych - władza daje chleb, władza zapewnia igrzyska - chleb czerstwy a igrzyska to jałowa papka - nic nie szkodzi - sponsorem jest browar - więc mieszkańcy łatwiej to wszystko przełkną.
Można by pomyśleć, że to taka trochę orwellowska wizja - ale u Orwella nie było gościa w idiotycznej czerwonej kurtce.