Niezależne forum mieszkańców Kwidzyna i nie tylko :-)

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 78 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostNapisane: 26 lipca 2010, o 16:48 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 października 2007, o 02:39
Posty: 498
Lokalizacja: Ryjewo
Płeć: Mężczyzna
Poza tym mylisz madziu70 ZUS z NFZ.
ZUS jest od emerytur i rent.
NFZ jest od publicznej służby zdrowia.
Co nie zmienia faktu, że obie te instytucje rzeczywiście ciężko jest pokochać ;)
Ale zreformować chyba jeszcze trudniej, biorąc pod uwagę system oparty na solidarności społecznej, o którym wspomina jam.

_________________
Republika marzeń...


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 26 lipca 2010, o 17:09 
Offline
Przyjaciel forum

Dołączył(a): 20 czerwca 2007, o 06:05
Posty: 2458
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Nie wybrano
jam napisał(a):
na tomografię głowy musimy czekać kilka tygodni

To jest pikuś. Przepraszam Pan Pikuś. Lekarz pediatra wypisał mojej córce skierowanie na konsultacje do dziecięcego kardiologa. Termin wizyty na 20 października. Żona rejestrowała córkę w marcu :570: :< :zdziw: :059: .


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 26 lipca 2010, o 17:25 
Offline
Zbanowany
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 kwietnia 2007, o 18:03
Posty: 1425
Lokalizacja: Niedaleko. ;)
Płeć: Mężczyzna
reflexes napisał(a):
Termin wizyty na 20 października. Żona rejestrowała córkę w marcu

W Kwidzynie nie jest najgorzej - znajomy dostał list z NFZ`u ( lub jakiejś jednostki podległej), że dziecku przyznano ( od stycznia 2011 r. ) miejsce w miejscowym ośrodku rehabilitacji -
Kluczbork. Raz w tygodniu 45 minut zajęć w grupie! Wszystko byłoby ok, gdyby nie kilka szczegółów - dziecko od prawie 4 lat mieszka w Irlandii gdzie ma w szkole 45 minut tych samych zajęć indywidualnie. Lekarz skierował chłopca na rehabilitacje mniej więcej rok przed wyjazdem! Czyli trochę ponad 5 lat oczekiwania na "namiastkę rehabilitacji". Ktoś się spyta skąd tak absurdalnie długi okres oczekiwania - lokalny ośrodek nie miał pieniędzy żeby zatrudnić specjalistkę dla mniejszej grupy dzieci - teraz uzbierała się "grupka" więc można zacząć ich leczyć.
To ile procent z zarobków płaci polski pracownik na (darmową - gwarantowaną przez konstytucję, publiczną ogólnie dostępną) opiekę zdrowotną?

_________________
I may be dumb, but I'm not stupid.
1st Hole in One - 07/03/10 Athgoe 8 par3 index 14!!!!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 27 lipca 2010, o 01:49 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 5 grudnia 2008, o 17:15
Posty: 998
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Kobieta
Każdy ma inne doświadczenia. 22 lata leczę się na książeczkę i nie narzekam. a dziś prawie z wrażenia zemdlałam, tak się mną zajęli. Uśmiechnięty młody lekarz konsultujący z pielęgniarką jak tu mnie jeszcze ustrzec przed powikłaniami, darmowy zastrzyk odczulający i złote rady na do widzenia. Ile u prywaciarza bym musiała zapłacić nie wiem i nie chcę się dowiedzieć.

Dopóki człowiek zdrowy i młody to sensu płacenia składek nie widzi, jak go łamać na starość zacznie to zmieni zdanie.a jak nie daj boże podobne będzie podejście do płacenia składek emerytalnych, to katastrofa gwarantowana.

Wielokrotnie spotkałam się z lekarzami, którzy prywatnie powinni być mili i kompetentni, a byli dyletantami. To jest problemik z powołaniem, jak zostajesz lekarzem po to tylko by kasę trzepać, to miłość do kasy zawsze będzie stała wyżej w hierarchii niż troska o pacjenta.

Nie chciałabym być rzucona na żer prywatnych ubezpieczalni, których składki będą o niebo wyższe, a za równowartość składki obecnie przeznaczanej na NFZ, to może lekarstwo na przeziębienie dostaniemy. Na raka też nas nikt nie ubezpieczy. Dlatego ściągnęłabym specjalistów, którzy pomogą w reformie, bo prywatyzacja to tylko sposób na to by leczyli się najbogatsi, a reszta zastawiała domy przy pechowym wydarzeniu.

Dlaczego jest lipnie? Bo z pustego i Salomon nie naleje. Mamy pełno lewych rencistów i jako jedyny kraj w Europie jesteśmy utrzymywani z podatków maluczkich, wyrobników, średniozamożnych fachowców, małych i średnich przedsiębiorców, a najbogatsi płacą najniższy podatek liniowy, przy jednoczesnym odpisywaniu wszystkiego. Zataja się dochody, wykorzystuje pracowników, spekuluje na giełdzie, doprowadza do kryzysu, po czym państwo daje jeszcze pieniążki i ustawy, które środek łańcucha pokarmowego i istotę społeczeństw postindustrialnych czyli szeroką klasę średnią oraz najbiedniejszych stawia w słabym położeniu. Z tym, że nikt o tym nie mówi, bo porwanie się na przywileje elity to grzech największy.

Smutne to, ale cudów nie ma. Albo są wpływy z podatków, albo się robi cięcia budżetowe na potęgę. Z tego właśnie powodu, bardzo rozsądnie po skończonym z sukcesem rokiem studiów, bez pobierania stypendiów socjalnych i opuszczania zajęć, nie mogę studiować dwóch kierunków w trybie dziennym, chyba że za 7200 zł. Tak to właśnie inwestuje się w ludzi, ich edukację, zdrowie i rozwój w tym kraju.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 27 lipca 2010, o 17:18 
Offline
Zbanowany
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 kwietnia 2007, o 18:03
Posty: 1425
Lokalizacja: Niedaleko. ;)
Płeć: Mężczyzna
Didi napisał(a):
Dopóki człowiek zdrowy i młody to sensu płacenia składek nie widzi, jak go łamać na starość zacznie to zmieni zdanie

To jest właśnie zjawisko zwane "nieodpowiedzialność" - dlaczego to państwo ma nas wyręczać w obowiązku dbania o siebie i swoją rodzinę?

Didi napisał(a):
Wielokrotnie spotkałam się z lekarzami, którzy prywatnie powinni być mili i kompetentni, a byli dyletantami. To jest problemik z powołaniem, jak zostajesz lekarzem po to tylko by kasę trzepać, to miłość do kasy zawsze będzie stała wyżej w hierarchii niż troska o pacjenta.


To nie jest "problemik" z powołaniem jak to ładnie nazywasz a chęć lepszego życia. Jeśli lekarz Ci nie odpowiada to zmieniasz lekarza i jeśli to nie tylko Twoje odczucie, to po jakimś czasie okazuje się, że ten lekarz już nie jest niemiłym lekarzem a np. wziętym murarzem! W państwowym systemie - jak nie ten pacjent to inny - a dyżury i tak muszą być obsadzone więc i praca dla niego będzie.

Didi napisał(a):
Nie chciałabym być rzucona na żer prywatnych ubezpieczalni, których składki będą o niebo wyższe, a za równowartość składki obecnie przeznaczanej na NFZ, to może lekarstwo na przeziębienie dostaniemy.


A ja bardzo chętnie. Średnia płaca w PL to około 1k Euro, składka zdrowotna - 90 euro i za to mamy kolejki, kilkumiesięczne oczekiwania na wizytę u specjalisty, nagminne skargi na jakość świadczonych usług podobne do tych zaprezentowanych w tym wątku.

Ile kosztuje prywatne ubezpieczenie w Polsce 25-40 euro indywidualne, 50 - 80 euro rodzinne - możesz zdecydować się na pakiet podstawowy, rozszerzone etc - co zapragniesz. I dostaniesz więcej niż aspirynę... Jak to powiedział pewien "pan Kierownik - "Więc już się pan mija z prawdą, prawda?"

Didi napisał(a):
Na raka też nas nikt nie ubezpieczy. Dlatego ściągnęłabym specjalistów, którzy pomogą w reformie, bo prywatyzacja to tylko sposób na to by leczyli się najbogatsi, a reszta zastawiała domy przy pechowym wydarzeniu.


Na raka pewnie też ktoś by Cię ubezpieczył - choć składka byłaby dość wysoka - ale wiem jedno - moja polisa pokrywa leczenie tegoż jeśli (odpukać) wystąpi. Prywatyzacja to nie sposób na to, żeby leczyli się najbogatsi - to sposób an to, żeby nie marnować publicznych pieniędzy. Są różnego rodzaju fundusze pomagające w leczeniu mniej zamożnych - ale służba zdrowia powinna być prywatna. Kiedyś ktoś wyliczył, że średnio państwowa inwestycja jest o około 30 % droższa od prywatnej. Dlaczego każdy ma płacić nieudolnym, leniwym lekarzom którzy sami nie potrafią przekonać do siebie pacjenta-klienta?

Didi napisał(a):
Z tego właśnie powodu, bardzo rozsądnie po skończonym z sukcesem rokiem studiów, bez pobierania stypendiów socjalnych i opuszczania zajęć, nie mogę studiować dwóch kierunków w trybie dziennym, chyba że za 7200 zł. Tak to właśnie inwestuje się w ludzi, ich edukację, zdrowie i rozwój w tym kraju.


Tutaj to prawie łezkę uroniłem. A poważniej - skoro stać Cię ( rodziców) na spędzenie całego dnia na nauce to zapłać za nią - potraktuj to jako inwestycję. Dlaczego darmowe studia mają być tylko dla tych którzy 5 lat po maturze nie muszą pracować na etacie? Ludzie których sytuacja rodzinna zmusza do pracy od razu po szkole średniej a mimo to nadal chcą studiować - płacą za studia zaoczne, wieczorowe etc - i tam nikt nie płacze, że edukacja jest podobno darmowa.
Wracając jeszcze do fragmentu dot. lekarzy i ich "trzepania kasy" - jeśli zainwestowałby w swoją edukację własne pieniądze - poniósł ryzyko etc - zapewniam Cię, że dużo bardziej przyłożyłby się do pracy - bo wiedziałby, że tyle zainwestował że musi mieć pacjentów - klientów i musi ich przy sobie zatrzymać. Nie mam nic przeciw systemowi pomocy, stypendia etc - ale dlaczego wszystko ma być za darmo. Zrobię sobie medycynę - państwo płaci, później prawo - a co tam, przecież mam prawo do drugiego kierunku - podatnik zapłaci za moje wykształcenie a po studiach - stwierdzę, że to nie dla mnie i pójdę na kasę do biedronki - mam prawo! i co wtedy - to będzie dobra inwestycja w ludzi, ich edukację i rozwój w tym kraju?

_________________
I may be dumb, but I'm not stupid.
1st Hole in One - 07/03/10 Athgoe 8 par3 index 14!!!!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 27 lipca 2010, o 17:28 
Offline

Dołączył(a): 11 stycznia 2010, o 01:50
Posty: 12
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
Ja z kwidzynskim szpitalem nie mam zadnych historii, ale za to jak ktos bedzie chcial robic zdjecie rentgenowskie, to wszedzie, tylko nie na IP;].


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 27 lipca 2010, o 17:54 
Offline
Przyjaciel forum
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 1 czerwca 2007, o 18:07
Posty: 1361
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
saha napisał(a):
to wszedzie, tylko nie na IP;].


Może byś opisał nam swoje negatywne wspomnienia z rentgena w I.P

_________________
> KTO PYTA NIE BŁĄDZI <


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 27 lipca 2010, o 18:13 
Offline

Dołączył(a): 11 stycznia 2010, o 01:50
Posty: 12
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
"Fotograf" na poczatku zrobil mi zdjecie, potem kazał czekac 30 minut. Czekalismy godzine, w ciagu ktorej pan zdołał zrobic i wydać (!) zdjęcia 2 innym gosciom ktorzy byli teoretycznie za nami, kiedy w koncu otrzymałem zdjecie okazało sie, ze bylo zle zrobione- nie było korzeni, o ktore chodzilo, za to połowa zdjecia była pusta... Potem drugie zdjecie, zrobione i wydane w ciagu 5 minut (jak to szybko tempo pracy rosnie;]) rownież złe.
Do tego totalnie wk***ajace podejscie "mam was w dupie"
Dopiero dobre zdjecie zrobiono mi u dentysty gdzies na piastowskim, nie pamietam ulicy.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 27 lipca 2010, o 21:05 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 5 grudnia 2008, o 17:15
Posty: 998
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Kobieta
magzeust napisał(a):
To jest właśnie zjawisko zwane "nieodpowiedzialność" - dlaczego to państwo ma nas wyręczać w obowiązku dbania o siebie i swoją rodzinę?


Po to żeby z powodu czyjejś nieodpowiedzialności, nie tracili na tym inni. Żeby nie było zjawiska reprodukcji biedy, masowego wykluczenia społecznego. I jednym słowem, żeby kraj był cywilizowany i nie przypominał Etiopii, gdzie państwo obywateli ma gdzieś. Po to, żeby stan zdrowia nie zależał od zasobności portfela, a śmiertelność wśród niemowląt nie była najwyższa w Europie. Dlatego, że po prostu niektórych na spełnienie tego obowiązku nie stać i nie powinno się w związku z tym obciążać kolejnych pokoleń. Bo z wielokrotnie przeze mnie przytaczanych enklaw nędzy, masowo nie wychodzą przedsiębiorcy i prawnicy i trzeba się zastanowić dlaczego taka reguła panuje.

magzeust napisał(a):
To nie jest "problemik" z powołaniem jak to ładnie nazywasz a chęć lepszego życia. Jeśli lekarz Ci nie odpowiada to zmieniasz lekarza i jeśli to nie tylko Twoje odczucie, to po jakimś czasie okazuje się, że ten lekarz już nie jest niemiłym lekarzem a np. wziętym murarzem! W państwowym systemie - jak nie ten pacjent to inny - a dyżury i tak muszą być obsadzone więc i praca dla niego będzie.


Może tak być o ile założymy idealną swobodną i uczciwą konkurencję, która w naturze rzadko występuję. A szczególnie wśród różnych układów kolesiowskich. Wielu pewnie by chciało w Kwidzynie taniej za benzynę zapłacić, ale jakoś dziwnie wszędzie kosztuje tyle samo.


magzeust napisał(a):
A ja bardzo chętnie. Średnia płaca w PL to około 1k Euro, składka zdrowotna - 90 euro i za to mamy kolejki, kilkumiesięczne oczekiwania na wizytę u specjalisty, nagminne skargi na jakość świadczonych usług podobne do tych zaprezentowanych w tym wątku.

Ile kosztuje prywatne ubezpieczenie w Polsce 25-40 euro indywidualne, 50 - 80 euro rodzinne - możesz zdecydować się na pakiet podstawowy, rozszerzone etc - co zapragniesz. I dostaniesz więcej niż aspirynę... Jak to powiedział pewien "pan Kierownik - "Więc już się pan mija z prawdą, prawda?"



To co proponujesz nie działa nigdzie indziej. Może dlatego, że komuniści nas otaczają a może dlatego, że uznali to za bezsensowne. Przewaga systemu prywatnego była w USA, po czym obywatele zagłosowali na Obamę, który obiecał, że obejmie większą grupę ludzi publiczną służbą zdrowia. Zresztą film Michaela Moore'a pt. "Sico" trochę pokazuję jak ten system zdrowotny działa i jak to Kanadyjczycy boją się do USA wyjeżdzać, oraz jak w klinice pytają się pacjenta, który palec mu przyszyć bo stać go tylko na jeden. Serio nie ma się czym zachwycać. A nakłady na służbę zdrowia w Europie od Polski ma chyba mniejsze tylko Bułgaria i Rumunia, więc nie oczekujmy 1-osobowej sali i transportu helikopterem do szpitala.



magzeust napisał(a):
Na raka pewnie też ktoś by Cię ubezpieczył - choć składka byłaby dość wysoka - ale wiem jedno - moja polisa pokrywa leczenie tegoż jeśli (odpukać) wystąpi. Prywatyzacja to nie sposób na to, żeby leczyli się najbogatsi - to sposób an to, żeby nie marnować publicznych pieniędzy. Są różnego rodzaju fundusze pomagające w leczeniu mniej zamożnych - ale służba zdrowia powinna być prywatna. Kiedyś ktoś wyliczył, że średnio państwowa inwestycja jest o około 30 % droższa od prywatnej. Dlaczego każdy ma płacić nieudolnym, leniwym lekarzom którzy sami nie potrafią przekonać do siebie pacjenta-klienta?


Ale o jakich inwestycjach Ty mówisz? Jasne fabryka państwowa jest droższa w utrzymaniu niż prywatna. Ale jeśli chodzi o służbę zdrowia, to na prawdę wierzysz że sprzęt, który jest używany w szpitalu to za symboliczną złotówkę? Działalność państwa w tej kwestii jest taka, że nie próbuję wypracować zysku i jako takie może sobie pozwolić na straty. Prywatny właściciel tego nie może, dlatego za zwykłe badania poprosi tyle żeby mu się to z nawiązką zwróciło. To nie jest zakup mleka, które w biedronce kosztuje taniej. To są różne technologie i metody, przez które lekarz w ramach konkurencyjności nie będzie obniżać ceny w nieskończoność, bo mu się to nie będzie opłacać. Wystarczy spojrzeć na stomatologię w Polsce, która na dziko została sprywatyzowana. Z tym, że możemy na to machnąć ręką, bo od bólu zębów się nie umiera. Ale raptownie po tym jak zaczęto zamykać gabinety stomatologiczne w szkołach, możemy się "pochwalić" wynikami w zakresie intensywności próchnicy

Epidemiologia światowa (wskaźnik PUW w populacji 12-latków):

*
PUW w Polsce – 4,3
*
PUW w Finlandii – 1,2
*
PUW w Danii – 1,6
*
PUW w USA – 1,8
*
PUW w Szwecji – 2,2
*
PUW w Holandii – 2,4

PUW powyżej 4,5 uważany jest przez WHO za bardzo wysoki.

reasumując 90% dzieci 12 letnich w Polsce ma próchnicę (94% na wsi, 86% w mieście)

Jak więc widać poprzez prywatyzację "sektora" stomatologicznego, ludzie częściej z usług nie korzystają a i ich stan uzębienia rewelacyjny nie jest. Można sobie zadać pytanie co będzie, gdy to samo zrobimy z powszechną służbą zdrowia.



magzeust napisał(a):
Tutaj to prawie łezkę uroniłem. A poważniej - skoro stać Cię ( rodziców) na spędzenie całego dnia na nauce to zapłać za nią - potraktuj to jako inwestycję. Dlaczego darmowe studia mają być tylko dla tych którzy 5 lat po maturze nie muszą pracować na etacie? Ludzie których sytuacja rodzinna zmusza do pracy od razu po szkole średniej a mimo to nadal chcą studiować - płacą za studia zaoczne, wieczorowe etc - i tam nikt nie płacze, że edukacja jest podobno darmowa.
Wracając jeszcze do fragmentu dot. lekarzy i ich "trzepania kasy" - jeśli zainwestowałby w swoją edukację własne pieniądze - poniósł ryzyko etc - zapewniam Cię, że dużo bardziej przyłożyłby się do pracy - bo wiedziałby, że tyle zainwestował że musi mieć pacjentów - klientów i musi ich przy sobie zatrzymać. Nie mam nic przeciw systemowi pomocy, stypendia etc - ale dlaczego wszystko ma być za darmo. Zrobię sobie medycynę - państwo płaci, później prawo - a co tam, przecież mam prawo do drugiego kierunku - podatnik zapłaci za moje wykształcenie a po studiach - stwierdzę, że to nie dla mnie i pójdę na kasę do biedronki - mam prawo! i co wtedy - to będzie dobra inwestycja w ludzi, ich edukację i rozwój w tym kraju?


Ano dobrze, że łezkę uroniłeś. Mnie też przygnębienie dopada jak pomyślę o tej młodzieży, która zamiast rozwijać się intelektualnie, siedzieć w bibliotece, chodzić na debaty i do teatru, przyjmuje zamówienia na hamburgery w McDonaldzie i robi za tanią siłę roboczą.

Mnie utrzymują rodzice, ale mieszkam u swojej babci, a nie w hotelu Mariot, więc koszty są i tak o niebo mniejsze niż gdybym musiała płacić zaocznie. Zresztą studia zaoczne to żadna inwestycja, przynajmniej tak wywnioskowałam z rozmowy ze znajomymi wykładowcami, którzy powiedzieli, że poziom jest tam nierzadko żenujący. Bez obrażania kogokolwiek, jak można nauczyć się porcji materiału z 2 tygodni w 2 dni?

Owszem są dzieciaki, które finansowo nie wyrabiają, dlatego idą na zaoczne i pracują w tygodniu, tacy według mnie powinni dostać wysokie stypendium, by nie musieć dokonywać takiego wyboru. Problem leży gdzie indziej. Przez rozmnożenie się jak grzyby po deszczu "wyższych szkół czegoś tam" młodzież masowo zaczęła studiować i oczekiwać,że za czesne zdadzą. Bardzo często mając takie wyniki na maturze, że Panie widzisz i nie grzmisz. Każdy ma aspiracje na wyższe wykształcenie, ale nie każdemu jest to pisane. Odsetek osób z dyplomami mamy bodaj najwyższy w Europie, ale jak to się przekłada na innowacyjność i siłę naukową? Wyrównywać szanse powinno się już w przedszkolu, ponieważ ze względu na to, że w zależności od warunków w jakich się wychowujemy mamy różny kapitał kulturowy i społeczny. Dlatego dzieci, w których domu mówiło się "ej zocha, podaj mi piwo" mają o wiele mniejsze szanse na pójscie na studia w przyszłości niż dzieci, które rodzice zabierali do muzeum, maltretowali muzyką poważną, a na regałach stawiali Hegla i literaturę piękną. Tutaj możemy walczyć o równość. Ale dlaczego mamy równać w dół na studiach to już nie wiem. W interesie państwa i podatników leży społeczeństwo wykształcone i to żebym studia skończyła, bo według wszelkich przeprowadzanych badań socjologicznych absolwenci szkół wyższych rzadziej bywają bezrobotni, ergo nie żyją na garnuszku państwa, nie pobierają pomocy społecznej i nie obciążają podatników. Więc te 5 "przebimbanych" lat zamienia się w lata kiedy będę płacić podatki, utrzymywać kolejnych studentów, emerytów i historia zatoczy koło. Ja osobiście uważam, że to jest piękne. :wink:


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 27 lipca 2010, o 21:30 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 14 listopada 2008, o 04:27
Posty: 30
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
było to dawno temu ale nic się od tego czasu nie zmieniło:
http://www.money.pl/archiwum/wiadomosci ... 27873.html

_________________
GKW


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 27 lipca 2010, o 22:12 
Offline

Dołączył(a): 27 lipca 2010, o 21:58
Posty: 1
Lokalizacja: Kwidzyn / Gdańsk
Płeć: Mężczyzna
Cytuj:
Po to żeby z powodu czyjejś nieodpowiedzialności, nie tracili na tym inni. Żeby nie było zjawiska reprodukcji biedy, masowego wykluczenia społecznego. I jednym słowem, żeby kraj był cywilizowany i nie przypominał Etiopii, gdzie państwo obywateli ma gdzieś. Po to, żeby stan zdrowia nie zależał od zasobności portfela, a śmiertelność wśród niemowląt nie była najwyższa w Europie. Dlatego, że po prostu niektórych na spełnienie tego obowiązku nie stać i nie powinno się w związku z tym obciążać kolejnych pokoleń. Bo z wielokrotnie przeze mnie przytaczanych enklaw nędzy, masowo nie wychodzą przedsiębiorcy i prawnicy i trzeba się zastanowić dlaczego taka reguła panuje.


Reprodukcja biedy, niecywiliozwany kraj, obciazanie kolejnych pokolen, enklawy nedzy - to wlasnie jest wynikiem bezposredniego wplywu panstwa na gospodarke. Z calym szacunkiem - operujesz sloganami, nie przedstawiajac dowodow, a wlasciwie swiadczac przeciwko nim. Wiecej panstwa w gospodarce -> powiekszajaca sie grupa ludzi oscylujacych w w okolicach minimum socjalnego ergo co raz wieksze nasilanie sie tego o czym wspominalas. Osobom srednio zdolnym lub leniwym w takiej sytuacji nie oplaca sie myslec kategoriami wlasnej inicjatywy, zabija ona w nich resztki przedsiebiorczosci, ktora jest fundamentem rozwoju spolecznego i ekonomicznego.

I co to jest masowe wykluczenie spoleczne? :shock:

Cytuj:
Działalność państwa w tej kwestii jest taka, że nie próbuję wypracować zysku i jako takie może sobie pozwolić na straty.


Ze co slucham? Jakie straty? Straty moich (naszych) pieniedzy i poglebianie sie procesu zadluzania panstwa, a co za tym idzie obywateli? Ktos chwile wyzej wypowiedzial sie chyba w ten sposob Dominiko:

Cytuj:
Dlatego, że po prostu niektórych na spełnienie tego obowiązku nie stać i nie powinno się w związku z tym obciążać kolejnych pokoleń


Hmm? :-P

_________________
ET IN ARCADIA EGO


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 27 lipca 2010, o 22:37 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 5 grudnia 2008, o 17:15
Posty: 998
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Kobieta
Nadziej napisał(a):
Cytuj:
Po to żeby z powodu czyjejś nieodpowiedzialności, nie tracili na tym inni. Żeby nie było zjawiska reprodukcji biedy, masowego wykluczenia społecznego. I jednym słowem, żeby kraj był cywilizowany i nie przypominał Etiopii, gdzie państwo obywateli ma gdzieś. Po to, żeby stan zdrowia nie zależał od zasobności portfela, a śmiertelność wśród niemowląt nie była najwyższa w Europie. Dlatego, że po prostu niektórych na spełnienie tego obowiązku nie stać i nie powinno się w związku z tym obciążać kolejnych pokoleń. Bo z wielokrotnie przeze mnie przytaczanych enklaw nędzy, masowo nie wychodzą przedsiębiorcy i prawnicy i trzeba się zastanowić dlaczego taka reguła panuje.


Reprodukcja biedy, niecywiliozwany kraj, obciazanie kolejnych pokolen, enklawy nedzy - to wlasnie jest wynikiem bezposredniego wplywu panstwa na gospodarke. Z calym szacunkiem - operujesz sloganami, nie przedstawiajac dowodow, a wlasciwie swiadczac przeciwko nim. Wiecej panstwa w gospodarce -> powiekszajaca sie grupa ludzi oscylujacych w w okolicach minimum socjalnego ergo co raz wieksze nasilanie sie tego o czym wspominalas. Osobom srednio zdolnym lub leniwym w takiej sytuacji nie oplaca sie myslec kategoriami wlasnej inicjatywy, zabija ona w nich resztki przedsiebiorczosci, ktora jest fundamentem rozwoju spolecznego i ekonomicznego.

I co to jest masowe wykluczenie spoleczne? :shock:

Cytuj:
Działalność państwa w tej kwestii jest taka, że nie próbuję wypracować zysku i jako takie może sobie pozwolić na straty.


Ze co slucham? Jakie straty? Straty moich (naszych) pieniedzy i poglebianie sie procesu zadluzania panstwa, a co za tym idzie obywateli? Ktos chwile wyzej wypodziel sie w ten sposob:

Cytuj:
Dlatego, że po prostu niektórych na spełnienie tego obowiązku nie stać i nie powinno się w związku z tym obciążać kolejnych pokoleń


Hmm?



Oj Nadziej;) Tak ta działalność państwa szkodzi, że Szwedzi wpław próbują się do nas dostać. Jakie slogany? Statystyki wystarczy przytoczyć. Sprawdzić indeks Giniego w różnych krajach, oraz wartość mierników dobrobytu ekonomicznego. Interwencji właśnie nie ma w Etiopii, proponuję więc się tam przeprowadzić i bogacić się.

Wykluczenie społeczne - http://www.ekonomiaspoleczna.pl/files/e ... leczne.pdf

Szpitale są zadłużone, ale dalej mamy możliwość leczenia się w nich. Prywatnie, nie będziemy mieć odpowiedniej kwoty przy sobie, to się nie wyleczymy. Chyba, że się indywidualnie zadłużymy. A że zdrowie jest bezcenne, to żadna cena podyktowana przez wolny rynek nie będzie za wysoka. To nie telewizor, którego można sobie odmówić. żadna zachcianka, tylko podstawowa potrzeba, której realizacja w normalnym kraju na pewnym etapie rozwoju powinna być każdemu w jakimś stopniu zapewniona. W takim układzie warto pójść w deficyt.

Co do hmmm. Rodzica nie stać na ubezpieczenie, to reperkusje ponoszą również jego dzieci. Chyba, że zgodnie z zasadą, że każdy za siebie odpowiada, wrócimy do chwalebnych czasów dzieci pracujących w kopalniach. Co nierobów zdrowa tkanka społeczna będzie utrzymywać, nie? :-)


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 27 lipca 2010, o 22:44 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 5 grudnia 2008, o 17:15
Posty: 998
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Kobieta
No i szczerze uwielbiam z Tobą dyskutować o ideologii i praktyce :grin: ale już chyba ustaliliśmy, że funkcjonujemy na różnych poziomach abstrakcji. To co Ci się wydaję oczywiste w kwestii statusu i roli jednostki, kłóci się z moją społeczną wrażliwością i percepcją obejmującą coś poza indywidualnym i liberalnym podejściem do funkcjonowania państwa, szczególnie w sferze gospodarki. :wink:


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 27 lipca 2010, o 23:00 
Offline
Zbanowany
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 kwietnia 2007, o 18:03
Posty: 1425
Lokalizacja: Niedaleko. ;)
Płeć: Mężczyzna
Didi napisał(a):
eby nie było zjawiska reprodukcji biedy, masowego wykluczenia społecznego

I tak takie zjawiska istnieją - mimo "darmowej" opieki - więc nie rozumiem celowości.

Didi napisał(a):
Po to, żeby stan zdrowia nie zależał od zasobności portfela, a śmiertelność wśród niemowląt nie była najwyższa w Europie. Dlatego, że po prostu niektórych na spełnienie tego obowiązku nie stać i nie powinno się w związku z tym obciążać kolejnych pokoleń. Bo z wielokrotnie przeze mnie przytaczanych enklaw nędzy, masowo nie wychodzą przedsiębiorcy i prawnicy i trzeba się zastanowić dlaczego taka reguła panuje.


Troszkę uciekasz w skrajności - porównując Polskę do Etiopii - sporo przesadzasz - mamy infrastrukturę, szkolnictwo etc - tam czasem brak bieżącej wody i przysłowiowej kromki chleba, więc chyba aż tak źle to tutaj nie będzie bez "pomocy państwa". Poza tym, prywatna służba zdrowia nie oznacza opieki wyłącznie dla bogatych! Oznacza to lepsze zarządzanie i eliminowanie sztucznie napompowanych kosztów jakie występują w publicznych ośrodkach. Ubezpieczenie mogłoby być obowiązkowe - na pewno państwo w jakiś sposób zabezpieczy się przed gniewem wyborców myślących podobnie do Ciebie - ale niech pieniądze idą za konkretnym pacjentem i konkretną usługą a nie tak jak teraz. Szpital wykorzystuje limity "przyjęć" w 6 mc a później rośnie wirtualny dług - bo koniec końców i tak wszystko idzie z tej samej kasy. Prywatne szpitale - są konkurencyjne - muszą walczyć o klienta a nie podwyżki dla lekarza pracującego na 6 etatów etc. Niech właścicielem będzie ktokolwiek - Rosyjski baron Kawiorowy czy producent tureckich sweterków albo samorząd - ale niech będzie jeden właściciel który będzie trzymał to wszystko w ryzach.

Didi napisał(a):
Może tak być o ile założymy idealną swobodną i uczciwą konkurencję, która w naturze rzadko występuję. A szczególnie wśród różnych układów kolesiowskich. Wielu pewnie by chciało w Kwidzynie taniej za benzynę zapłacić, ale jakoś dziwnie wszędzie kosztuje tyle samo.


Więc zamiast choćby spróbować - lepiej pozostać przy starym systemie póki nie padnie z hukiem? Było kilku polityków którzy z układami, korporacjami etc próbowali walczyć - jak skończyli oni i samo słowo "układ" - wiemy chyba wszyscy nader dobrze. Jeśli chodzi o benzynę - ta sama sytuacja co z wyżej wspomnianym lekarzem- murarzem - jeden dwóch klientów różnicy im nie zrobi, ale liczby idą w tysiące to w końcu nawet największy ignorant zaczyna zauważać problem...

Didi napisał(a):
To co proponujesz nie działa nigdzie indziej.


Działa i niekoniecznie w tak skrajnej formie jak amerykańska.

Irlandia - najbliższy przykład z brzegu - każda wizyta u lekarza płatna, apteki - płatne - płacisz za wszystko gotówką ( rachunki możesz odliczyć od podatku ) chyba, że -

1. Opłacasz sobie ubezpieczenie zdrowotne ( największy podmiot do VHI - pakiet rodzinny to około 150# miesięcznie - i nic Cię wtedy nie interesuje.
2. Jeśli nie masz tych 150 - masz prawo do Medical Card ( jest też GP Card ). Tam są wyliczane dochody na osobę w rodzinie etc - pierwsza - to pełna darmowa opieka, recepty etc - druga to zdaje mi się, że jedynie darmowe wizyty u lekarza (90% usług medycznych to właśnie GP)
3. Jeśli koszty Twojego leczenia przekraczają jakąś sumę miesięcznie - choroby przewlekłe itp. - wtedy za wszystko płaci państwo.

Skąd na to pieniądze - z podatków właśnie - i jakoś działa. Irlandia jest mała, rząd narzeka, że są to spore obciążenia - ale nikt nie chce zmiany w tej akurat dziedzinie. Reszta socjalu to zupełnie inny temat. USA są nieporównywalnie większe i ciężar też większy. Ciekawe co powiedzą wyborcy przy kolejnych wyborach. - temat na dłuższą rozmowę.

Nie zachwycam się systemem amerykańskim, bliżej mi do lokalnych, świetnie działających przykładów europejskich. Nie oszukujmy się - leczenie to taki sam interes jak łatanie opon. Wymaga jedynie droższego sprzętu i większych kwalifikacji.

Didi napisał(a):
Działalność państwa w tej kwestii jest taka, że nie próbuję wypracować zysku i jako takie może sobie pozwolić na straty. Prywatny właściciel tego nie może, dlatego za zwykłe badania poprosi tyle żeby mu się to z nawiązką zwróciło.


I tu pies pogrzebany - bo państwo nie może sobie już dłużej pozwalać na straty! Prywatny właściciel zamiast kazać Ci płacić miliony za badania specjalistyczne zmusi lekarzy pierwszego kontaktu do lepszej dbałości o pacjenta i wyeliminuje sporo niepotrzebnych zleceń. Dobry diagnosta rozwiąże wiele problemów - leczenie aby było opłacalne będzie musiało być skuteczne i dokładne - bo żaden ubezpieczyciel nie będzie płacił za szereg niepotrzebnych badań dla hipochondryka - bo on chce! Lekarz zdecyduje jakie badanie jest potrzebne - taniej zainwestować w dokształcanie i premiowanie dobrych lekarzy niż płacić za niepotrzebne (często dublowane - jak choćby wspominany wcześniej RTG - badania). Lekarz zrobi badanie raz i przyłoży się do tego, bo będzie wiedział, że za źle wykonane nikt mu nie da złamanego grosza.
Poza tym - uwierzyłbym jeszcze w to państwo sponsorujące szpitale gdybym nie odwiedził kilku - zadziwiające, ale co drugi aparat etc ma plakietkę, tabliczkę etc. ...zakupiony dzięki WOŚP... Więc nie państwo a społeczeństwo - kolejne podwójne koszty.... A pieniądze ze składek obowiązkowych - ...mogą sobie pozwolić na straty.

Didi napisał(a):
Jak więc widać poprzez prywatyzację "sektora" stomatologicznego, ludzie częściej z usług nie korzystają a i ich stan uzębienia rewelacyjny nie jest. Można sobie zadać pytanie co będzie, gdy to samo zrobimy z powszechną służbą zdrowia.


Prywatyzacja "dentystów" to jest właśnie najgorszy scenariusz! Zakłady są prywatne a ludzie nadal płacą składkę która tam nie idzie za pacjentem - więc do dentysty ludzie idą tylko "zdeterminowani". Gdyby wszystkie zakłady opieki zdrowotnej były prywatne a ludzie ubezpieczeni to sytuacja było zgoła inna. Wychodziliby do klienta - wiedząc, że do staną za konkretną usługę pieniądze a nie obietnicę umowy na kolejny rok. Klient wybiera gdzie chce się leczyć a nie Minister zdrowia decyduje, skąd i ile osób przyjedzie do danego szpitala. Klient/Pacjent wybiera a ubezpieczyciel płaci - tak wygląda to w zdrowym modelu.

Didi napisał(a):
Ano dobrze, że łezkę uroniłeś. Mnie też przygnębienie dopada jak pomyślę o tej młodzieży, która zamiast rozwijać się intelektualnie, siedzieć w bibliotece, chodzić na debaty i do teatru, przyjmuje zamówienia na hamburgery w McDonaldzie i robi za tanią siłę roboczą.


KTOŚ TO MUSI ROBIĆ!!!

W społeczeństwie potrzebni są "robotnicy i kierownicy"! Dlaczego każdy ma iść na studia? Żeby był wykształcony? Cz dyplom magistra polonistyki pozwoli mu lepiej układać cegły na budowie albo obsługiwać klientów w McDonaldzie? Co złego jest w tej pracy? Ktoś musi wybudować dom w którym mieszkasz, ktoś naprawić rurę a ktoś inny zrobić hamburgera - to się nazywa społeczeństwo i podział ról. Nie rozumiem zupełnie dlaczego podatnik ma płacić za 5 lat studiów dla człowieka który skończy jako operator betoniarki! Kilkakrotnie deklarowałaś swoje przywiązanie do lewicowych idei - to może na początek szacunek dla człowieka pracy? Nie każdy musi być magistrem - niech wykonuje swoją pracę najlepiej jak umie i dostaje za to godziwe pieniądze - dyplom ani tym bardziej zbędne obciążenia podatkowe nie zawsze w tym pomagają.

Didi napisał(a):
Mnie utrzymują rodzice, ale mieszkam u swojej babci, a nie w hotelu Mariot, więc koszty są i tak o niebo mniejsze niż gdybym musiała płacić zaocznie.


A słyszałaś o tym, że najgłośniej do rewolucji komunistycznej zachęcała bogata młodzież żyjąca "na zachodzie". Łatwo być lewicowcem gdy nie dysponuje się własnymi środkami. Mówisz, że koszty są o niebo mniejsze niż studia zaoczne. Jeśli ktoś nie ma babci w większym mieście - rodziców nie stać na jego utrzymanie a mimo wszystko chce się uczyć - ponosi o wile większe koszty od Ciebie. On Musi być bardzo zdeterminowany aby skończyć uczelnię i w tym czasie się utrzymać - a często jeszcze pomagać finansowo rodzinie. Wg mnie - tacy ludzie są później dużo lepszymi pracownikami - skoro miał tyle sił i zaparcia żeby skończyć szkołę - co często gwarantowało mu lepszą pracę - będzie tak samo starał się w pracy pnąc się wciąż do góry. Gdy widzę człowieka - "doświadczenia brak - bo przecież studiowałem- teraz skończyłem studia więc chcę sobie popracować - nie piję do Ciebie osobiście - ale dla mnie pierwszy przykład jest dużo wartościowszym współpracownikiem.


Didi napisał(a):
Owszem są dzieciaki, które finansowo nie wyrabiają, dlatego idą na zaoczne i pracują w tygodniu, tacy według mnie powinni dostać wysokie stypendium, by nie musieć dokonywać takiego wyboru.


Stypendium to nagroda za osiągi, szansa na wykorzystanie potencjału a nie zachęta do biernego żywota przez kolejnych kilka lat.

Didi napisał(a):
Każdy ma aspiracje na wyższe wykształcenie, ale nie każdemu jest to pisane.


Czyli jak - każdy powinien mieć szansę ale tylko na renomowanej uczelni? Czy selekcja jest bardziej skomplikowana? Ludzie z "lewej strony" mają jakieś dziwne standardy moralne - każdy ma prawo - chyba, że ja uznam inaczej.
Właśnie jeśli już takie szkoły to czysto specjalistyczne/ zawodowe - kształcące specjalistów w danej dziedzinie a nie debatujących lewaków żyjących na koszt społeczeństwa.
Didi napisał(a):
Więc te 5 "przebimbanych" lat zamienia się w lata kiedy będę płacić podatki, utrzymywać kolejnych studentów, emerytów i historia zatoczy koło

A inny przez te Twoje 5 lat płaci podatki i dodatkowo opłaca jeszcze swoje szkolenia aby nadal płacić na Ciebie podatki. Ty wchodzisz na rynek pracy 5 lat później - on - aby mieć zbliżone zarobki (upraszczając - wykształcenie-zarobki) - musi pięć lat dodatkowo pracować. Ty masz rodziców i dom babci - on 12 godzin pracy jako stażysta i każdy weekend na wykładach lub w podróży. To po "17" idziesz do teatru czy na debatę - on siada do książek. On zdobył wykształcenie - bo był zdeterminowany podnieść swój status społeczny, majątkowy - jakiekolwiek miał motywy - Ty zdobyłaś ten sam dyplom (jak się okazuje wg. Ciebie gorszy, bo poziom niższy etc) bo rodzice Cię utrzymywali 5 dłużej, babcia miała dom blisko uczelni a jakiś "zaoczny" i tysiące jemu podobnych poszedł do pracy zaraz po maturze.

Teraz już wiem na czym polega ta lewicowa sprawiedliwość społeczna.

Miłej nocy.

_________________
I may be dumb, but I'm not stupid.
1st Hole in One - 07/03/10 Athgoe 8 par3 index 14!!!!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 27 lipca 2010, o 23:04 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 maja 2009, o 13:34
Posty: 185
Lokalizacja: kwidzyn
Płeć: Kobieta
[quote="Grzechu"]Poza tym mylisz madziu70 ZUS z NFZ.
ZUS jest od emerytur i rent.
NFZ jest od publicznej służby zdrowia.

Ale po co nam i ZUS który poza zabieraniem kasy i NFZ co sobie musi od nas tez uszczknac?? , za chwile panstwo utworzy jakis inny skrócik który pomoze tym dwom skrótom bo one juz sobie nie poradza z długami i na ten nastepny skrócik tez trzeba bedzie odprowadzac jakas stawke ,potem powołaja komisje sejmowa która zbada dlaczego te dwa skrociki sprzeniewierzyły nasze składki, której dochodzenie bedzie trwało 2 lata oczywiscie z naszych podatków .I po tych obradach okaze sie ze jednak którys ze skrótów był nie potrzebny i co wtedy? Czy ktos zwróci nam niepotrzebnie wydane pienazki ?. czy zostana przelane na skrót który pozostanie ? Przepraszam ze tak pisze ale pracuje dzien i noc ja szary obywatel odprowadzam składki i wiem ze nic z tego nie ma ,ze te pieniadze które oddaje w dobrej wierze gina w czelusci oddaje panstwu moje ciezko zarobione pieniadze zeby ono kiedy juz zaniemoge mi pomogło a moje panstwo wtedy sie na mnie wypnie bo bede juz za stara zeby mi pomóc bo kiedy np bede miała 70lat to nie bedzie sie juz opłacało mnie leczyc .


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 78 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  


-->

Forum e-kwidzyn jest własnością Stowarzyszenia Promocji Medialnej e-Kwidzyn. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Forum. Właściciel Forum nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zgłoś post do moderacji.