Ani to cynizm, ani przesada. Przypuszczam
Chomiku, że Twoje wrażenia o tej artystycznej aurze Kwidzyna są jakimś powidokiem z lat minionych, gdy Kwidzyn jawił się tak tubylcom, jak i przyjezdnym jako miasto zieleni, młodzieży i nadziei . Zieleń w mieście i młodzież jeszcze jest. A wówczas był to czas, gdy bardzo wielu mieszkańców czuło się tu biernymi lub czynnymi uczestnikami zdarzeń artystycznych, choć niekoniecznie najwyższej rangi. Regularnie przyjeżdżały tu koncerty organizowane przez "Artos" i to wysłuchiwane przy pełnej sali, MOK co miesiąc sprowadzał do swej prowizorycznej galerii (piętro nad "Miłą") wystawy współczesnego malarstwa z CBWA w Sopocie (dziś nie mamy w mieście ani jednej galerii, a wystawy eksponowane są w korytarzach i sieniach. Cykliczne literackie wieczory autorskie w Bibliotece gościły mistrzów pióra, a zawsze przychodziła na nie gromadka zainteresowanych. W PDK-u a później w MOK-u działały zespoły
garkotłuków i
szarpidrutow darmowo korzystających z pomieszczeń, instrumentów i prądu. Dzisiejsi robią to na własny rachunek i może to dla ich niezależności jest dobrze.
Oczywiście dziś już nie te czasy i zupełnie odmienna rzeczywistość.
Nie zawrócisz Wisły kijem. Tzw. kulturalny ruch amatorski ustępuje miejsca różnym formom profesjonalnego działania (kasa, kasa itd). Mam takie wrażenie, że rożni młodociani zapaleńcy i entuzjaści jeśli nie maja jakiejś szczególnej "siły przebicia" to w naszym mieście,maja jedynie ofertę: -
załóżcie sobie stowarzyszenie i jak będziecie grzeczni, to damy wam parę groszy dotacji, a jak nie to nie. Taki czas i takie rządy pseudoliberalnego kapitalizmu.
Myślę
Chomiku, że swoje wrażenia zbudowałeś na kontaktach z jakimiś
dinozaurami z naszego miasta, którzy jak wiadomo artystami są wszyscy, choć jeszcze sami nie wiedzą w jakiej dziedzinie.
