Jestem najnormalniej w świecie omamiony. Nie wiem - może to ciężki dzień w pracy, może dość późna pora. Ale ... do jasnej Anielki !!!! Człowieku, kwidzyniaku, ojcze, synu, bracie, sąsiedzie, kumplu, wrogu i nie mniej Chrześcijaninie. Jesteś wśród swoich; nie współbraci a wśród współforumowiczów. Zrzuć na łamach forum maskę i inne oręże, pozostaw sobie siłę i charyzmę na głoszenie w innych okolicznościach. Tutaj na e-kwidzyn raczej większość forumowiczów nie chce aby im "wkładano". Natomiast ta sama zapewne ilość chce abyś uczestniczył w nim we wszystkich innych dziedzinach i tematach. Lecz nie nawracaj!! Na litość Boską opanuj się. Nic na siłę.
A tak bardziej w temacie to mam kilka pytań:
1. Czy ciężko jest napisać Tobie posta zawierającego trzy litery? Interesował by mnie taki, w którym odpowiedział byś Gosi i nie tylko: Tak lub Nie. Boże chroń przed czymś takim jak napiszę ale... Jest dzień i ktoś Tobie bliski ulega wypadkowi. Rzecz się dzieje tu w Kwidzynie, nie w okolicach najlepszych uniwersytetów medycznych świata. Liczą się sekundy. Ranna osoba umiera, potrzebuje natychmiastowej opieki medycznej, nie tej wydumanej tylko tej dostępnej. Jesteś przy tym wypadku i widzisz cierpienie, i w pełni świadomie musisz odpowiedzieć lekarzowi, który Cię pyta: -czy godzi się pan na transfuzję? I Ty odpowiadasz: -Tak! albo -Nie!
To tyle tego strasznego scenariusza. Odpowiedz Małgosi tak jak byś był zmuszony odpowiedzieć lekarzowi. Tak jak jego w owej chwili nie interesowały by twoje przemyślenia i wiara, tak w tym pytaniu Małgosi też nie ma pytania o te szczegóły. TAK czy NIE?
2. Z tego co się orientuję to wasz ruch zapoczątkowany został całkiem niedawno. Co masz do powiedzenia na temat Charlesa Russella i czemu tak mocno poszliście za jego słowami. Jak to się stało, że jedna zwykła osoba mogła tak namieszać? Skoro niespełna 200 lat temu poszliście za jakimś człowiekiem to czy nie przewidujesz opcji żeby inny głosiciel miał coś ważniejszego i cenniejszego do powiedzenia? Może się wam odmieni za jakiś czas? Jest to prawdopodobne?
3. Co to za dziwna cyfra? 2520 lat, czemu akurat tyle i skąd ta pewność, że to właśnie tyle lat i od konkretnego roku musi minąć? Przecież jesteśmy bardzo cywilizowanymi ludźmi i wiemy, że miary czasu to kwestia bardzo względna. Z resztą jak i sam czas. Dzień dniu nie równy jak i rok roku. Mamy dni trwające wiele tygodni i lata nie równe w dniach. Dni nie równe w godzinach i generalnie ta fizyka to tylko kompromis. A tu na szale położone na podstawie cyfr 2520 wszystko w co wierzycie a zarazem wy wszyscy i cała wasza wiara. Jesteście tak dosłowni w tym "poznawaniu" biblii, że dla mnie, aż naiwni. Żeby nie powiedzieć więcej ...

Ale to już kolejne pytanie.
4. Czym różni się książka, którą nazywasz biblią od mojej Biblii, która stoi u mnie na półce ale i w sercu ma szczególne miejsce. Z tego co cały czas wykładasz wywnioskować można jedno. Dla was biblia to instrukcja obsługi człowieka. Sama w sobie po za mądrością nie ma nic. Jest podręcznikiem. Tyleż jej czytacie, omawiacie. Tyle razy wertowane i na nowo tłumaczone aby udoskonalić, a nadal nie potraficie mówić własnymi słowami. Cytujecie na ulicy, w strażnicy i na forum. Słowo Boże w czystej formie? Czy aby na pewno? Biblia to zapiski ludzi, ich interpretacje i światopogląd. Ich spostrzeżenia i konkluzje. Trafne bądź mniej. My - czytelnicy, jakoby powinniśmy się zaangażować w odbiór i poznanie jej treści. Rozważyć prawdy w niej zawarte i przełożyć na nasze. Nasze - to bardzo ważne słowo. Nie ich. Ich (przepraszam i bez obrazy) - ludzi zacofanych, ciemnych, najnormalniej w świecie odległych od nas kulturowo. 2000 lat to przepaść cywilizacyjna a to tylko nowy testament. Czy mam rozumieć, że staracie się cofać w rozwoju kulturowym i propagować prawdy przez owych ludzi spisane, czy może jednak na celu macie poznanie. Przez poznanie rozumiem proces analizy wartości zawartych w biblii w aspekcie naszej cywilizacji i jej stopnia rozwoju. I nie mówię tu absolutnie o postępie technologicznym (np. możliwościach współczesnej medycyny) a jak najbardziej duchowym postępie, rozwoju.
Czym te dwie "książki" się tak bardzo różnią? Moja i twoja, że my nie musimy znać ani jednego cytatu żeby żyć i umierać w pełnej wierze a co najważniejsze w zgodzie z sobą samym i innymi. A wy na podstawie słów ludzi z przed tysięcy lat zabijacie własne dzieci i tych, których kochacie? I tu kolejny wątek powstał
5. Nie miej mi za złe drogi forumowiczu z "maską świętości", może wierzysz w to, że żyjesz religijnie poprawnie. Duchowo spokojnie a moralnie nieskazitelnie. Ale dla mnie po ostatnich twoich wypowiedziach jesteś najnormalniej w świecie potencjalnym MORDERCĄ. Tak jak mordercą jest każda osoba, która wbrew fizycznym możliwościom dopuszcza do śmierci innej osoby. Życie mimo tego, że duchowe to najpierw fizyczne jest a jeśli się mylę to pojmę to po śmierci, póki co mam tylko takie informacje i z żadnymi pozagrobowymi nie miałem styczności. I Ty zapewne tak samo. Kwestia wiary to absolutnie inna inszość w tym wątku nie poruszana. W cywilizowanym kraju jakim jest Polska karana jest ucieczka z miejsca wypadku tak samo jak oddalenie się i pozostawienie ofiar wypadku bez pomocy, nawet jeśli się w zajściu nie uczestniczyło. Tak mówi kodeks drogowy (nie wiem nie czytałem, tak mnie uczono). Skoro nie jesteś w stanie ochronić bliskich to jaką mam pewność, że nie olejesz tego paragrafu i nie spieszysz z miejsca wypadku, w którym to mógłbym potencjalnie się wykrwawiać, umierać? Zgroza mnie ogarnia jeśli pomyślę, że takich jak Ty jest ponad 6 milionów osób. Pomógłbyś mi widząc, że straciłem masę krwi. Że aby mnie uratować musiałbyś się cały w tej krwi ubrudzić. I że prawdopodobnie sporo komórek mojej krwi wchłonąłby w tym czasie twój organizm. Czy zrobiłbyś mi sztuczne oddychanie widząc, że moja jama ustna jest pełna krwi a przecież nie każdy przy sobie nosi maseczki do reanimacji. Bardzo mocno wątpię w to i przeraża mnie to niezmiernie. A uświadomiłem sobie to pisząc ten tekst. Nie znając twojej odpowiedzi już mnie krew zalewa gdy pomyślę, że nie uratowałbyś mnie; to pal licho, ale np. mojej córki.
Jak ten wątek odniesiesz do ludzkiej solidarności, miłosierdzia, braterstwa. Też tylko pogdybasz, zacytujesz i nawstawiasz morałów? Czy masz coś konkretnego do powiedzenia co ma odniesienie do rzeczywistości? Tej obecnej rzeczywistości - tu i teraz!!!!
Odpowiedz mi SAM, proszę.