magzeust napisał(a):
Rozumiem, że wielu osobników kradnie, ale dlaczego jak tylko wszedłem tam w dresie to od razu miałem obstawę? gdy byłem pół godziny wcześniej, ubrany bardziej wyjściowo - nie miałem takich problemów,
Ano dlatego, że dres w Polsce od lat jest codziennym mundurkiem drobnych bandytów.
Może komuś się to nie podobać (mi się nie podoba) ale jest, i handlowcy probują się bronić przed stratami,
domniemywając potencjalne kłopoty.
reflexes napisał(a):
Dlaczego np. nie zbuduje się jednego porządnego super - hipermarketu gdzieś na obrzeżach miasta? Dlatego, że radni krzyczą, że wielkopowierzchniowiec niby zaszkodzi małym osiedlowym handlowcom! Ciekawe tylko, że w zamian jednego buduje się na każdym osiedlu jakieś małe niby nieszkodliwe sklepy. A to one doprowadzają do upadku maluczkich sklepikarzy na osiedlach naszego miasta. Myślę, że jeden hipermarket np. na wolnych terenach w Bądkach krzywdy by nikomu nie zrobił.
Drogi
reflexes, nie łapiesz problemu. Jestem handlowcem, i przez dwie kadencje byłem radnym, więc temat niejako znam u źródła.
Właśnie handlowcy postulowali by sklepy wielkopowierzchniowe powstawały w Bądkach. Niestety, miasto nie ma tu wiele do powiedzenia
(poza wygodnym udostępnieniem gruntów).
Wielkie sieci mają swoje badania i z nich wynika, że w małych miastach wielko-powierzchniowe sklepy się poza miastem się nie zamortyzują.
Sam nad tym boleję, miasto boleje, ale na siłę wielkich sklepów nie ściągniemy. Tymczasem średnie pchają się drzwiami i oknami do środka miasta.
I znów miasto ma tu niewiele do powiedzenia, bo budują na gruntach prywatnych. Co może mały handlowiec zrobić, by w takich warunkach się utrzymać?
Ano, musi wmontować się w nieprzyjazny mu system i stać się udziałowcem (najemcą) średnich centrów. Ja tak właśnie postępuję
