Przede wszystkim - naprawdę dużo słów pociechy należy się rodzinom ofiar.
Szczere kondolencje, bo pomimo tego, że człowiek zakłada mundur nie po to, aby wygrzewać się w ciepełku koszar, to jednak ta śmierć nie powinna przyjść w tym momencie.
CZEŚĆ ICH PAMIĘCI!
Porcellus napisał(a):
Pojawiła się jeszcze informacja w RMF FM o zahaczeniu o nasyp kolejowy
BZDURA! (Oczywiście to nie pod adresem Porcellusa).
Tak przy okazji - jeśli ktoś z Was sądzi, że jest chociaż troszeczkę mądrzejszy w temacie lotnictwa (szczególnie - lotnictwa wojskowego) po wsłuchiwaniu się w wiadomości lub czytaniu tego, co produkują media, to jest w dużym błędzie.
Jest wręcz przeciwnie - taka masa bzdur, nonsensów i kretynizmów dawno nie była emitowanych na taką skalę (oglądałem parę godzin TVN24, chyba tylko przez masochizm).
Ludzie zadający pytania nie wiedzieli o co pytają. Ludzie odpowiadający - zbyt rzadko dawali dyletantom odprawę taką, na jaką ci zasługują. Hipokryzja dziennikarzy dawno przekroczyła granice, które powinny być akceptowane w społeczeństwie. To już nawet nie są sępy nad padliną... To jest żywa padlina, oblepiająca i opluwająca wszystko i wszystkich... Załosne. A jeszcze bardziej - smutne.
Porcellus napisał(a):
Zastanówmy się nad jedną z ewentualnych przyczyn jaką mógłby by być błąd pilota.
Błąd pilota? Możliwe...
Ale mam nieodparte wrażenie, że sprawa - o ile nie zostanie sprytnie zatuszowana - spowoduje kolosalną aferę związaną z poziomem gotowości operacyjnej sprzętu i systemów naziemnych...
A to pociągnie za sobą ogromne wątpliwości co do rzeczywistego poziomu wyszkolenia i gotowości w całych Siłach Powietrznych, a nawet w całym Wojsku Polskim, narzuconego i ukształtowanego niestety przez system i mentalność rodem z lat PRLu. (Jakoś to będzie, byle sztuka się zgadzała, wojsko ma być w raporcie na cacy, o niedociągnięciach ani słowa.)
Porcellus napisał(a):
Dziwili się nasi piloci kiedy pierwszy raz latali w na F-16 wyposażonych w ten system, że nie mogą wykonać ciasnej pętli bo system f-b-w na to nie pozwala.
Mam wrażenie, że to info powstało właśnie po lekturze lub obejrzeniu 'rewelacji' z jakichś mediów.
Nie mogli się dziwić z tego prostego powodu, że zanim zasiedli za sterami F-16 spędzili po kilkadziesiąt godzin w symulatorach i latali na samolotach szkolenia podstawowego, wyposażonych w ten system.
Zresztą już nawet nasze MiGi-29 otrzymane od ZSRR, Czechów i Niemców miały zaimplementowany system będący namiastką F-B-W, który nie dopuszczał do wykonywania manewrów powodujących przekroczenie krytycznych wartości kąta natarcia lub przeciążenia.
A tak w ogóle, to F-B-W właśnie POZWALA na wykonanie takich manewrów, które nie byłyby możliwe do wykonania przy tradycyjnym pilotażu.

Porcellus napisał(a):
Nawet gdyby pilot gwałtownie oddał stery w trakcie podejścia samolot i tak trzymał by się ustalonej ścieżki. Samoloty tego typu mają konstrukcyjnie (...) Pogoda też nie była najlepsza jednak takie maszyny są projektowane do lotów w znacznie bardziej niesprzyjających warunkach.
Wszystko to prawda.
Natomiast dla dziennikarzy sprzęt wojskowy, z definicji zaprojektowany jako bardziej odporny na awarie i wytrzymały na uszkodzenia to szmelc, któremu wystarczy polatać parę godzin, aby spaść. Szkoda słów.
Porcellus napisał(a):
Jakaż to musiała by być awaria aby maszyna runęła prosto w las.
Hmmm... Co to się działo nad Lasem Kabackim?
Porcellus napisał(a):
Jednoczesne zatrzymanie obydwu silników (...) Mało prawdopodobne i gdyby nawet coś takiego wystąpiło samolot nie pikuje w dół, tylko wykorzystując klapy i inercje jest w stanie jeszcze jakiś czas lecieć. co najwyżej siadał by na brzuchu na trawiastym początku pasa.
Obawiam się, że nie masz racji. W końcowej fazie podejścia do lądowania samoloty znajdują się na granicy przeciągnięcia (najprościej mówiąc - utraty siły nośnej na skutek niewielkiej prędkości). Utrata mocy w takim momencie równa się katastrofie - zawsze!
Płatowiec zamienia się po prostu w kamień. A czasu nie ma na nic, mechanizmy nawet jeśli zdążą zadziałać, to na niewielkiej wysokości nie są w stanie przywrócić siły nośnej i sterowności.
Porcellus napisał(a):
Niestety, przychodzi mi do głowy pewna straszna myśl czy komuś nie zależało na tym aby doszło do takiej katastrofy. Zbyt wiele "przypadków" o prawdopodobieństwie zbliżonym do zera.
Daruj... Proszę...
KAŻDA katastrofa lotnicza, o ile nie jest spowodowana oczywistym i ewidentnym zaniedbaniem lub - rzecz jasna - celowym działaniem, to ciąg przypadków o prawdopodonieństwie wystąpienia zbliżonym do zera.
Gdyby było inaczej - połowa albo i więcej lotów kończyłaby się wypadkami.
Porcellus napisał(a):
Ginie duża część kadry dowódczej lotnictwa średniego kraju europejskiego, który w ciągu ostatniego roku znacznie zwiększył swoje siły lotnicze poprzez wykorzystanie F-16. Są przecież kraje w Europie, które pomimo konsekwencji nie wahają się użyć np. polonu do eliminacji przeciwników.
He he...
- Białoruś kupiła od Rosjan 4 baterie po 12 rakiet bardzo zaawansowanych technologicznie systemów przeciwlotniczych. Dlaczego akurat tyle? Bo polskich 'efów' jest 48! Takimi bzdurami karmią nas media...
- Znacznie zwiększyla się tylko ilość posiadanych przez nas samolotów. Pełnię ich potencjału będzie można docenić i wykorzystać dopiero za lat -naście... O ile w ogóle damy sobie z tym radę. I o ile będzie nas na to stać.
- Wedle ostrożnych szacunków na każdego Jastrzębia (polskiego F-16) przypada kilkanaście myśliwców rosyjskich, przy czym przynajmniej kilka z nich ma dalece większe możliwości bojowe niż Jastrząb, szczególnie w tej fazie ich eksploatacji...
- Gdy Jastrzębie będą już w pełni operacyjne, to lotnictwo rosyjskie akurat będzie w końcowej fazie przejmowania w jednostkach liniowych swoich nowych maszyn V generacji.
- Wśród ofiar nie było żadnego oficera związanego bezpośrednio z Jastrzębiami, a tylko dwóch (lub trzech) - było pośrednio.
A Sikorskiego zastrzelili sowieccy agenci jeszcze na płycie lotniska w Gibraltarze, zaś czeski pilot był z nimi w zmowie - niech to będzie puenta dla tego typu dywagacji
W sumie też niewiele się na tym znam, ot, od kilkunastu lat to tu to coś sobie poczytam o samolotach, procedurach, sprzęcie, szkoleniu (ale tylko na tyle, aby wiezieć o czym jest w ogóle mowa).
Moje spekulacje - dość nieprawdopodobne, ale jednak możliwe do jednoczesnego zaistnienia:
- w ten czy inny sposób zawiódł któryś z elementów systemu naziemnego
- pilot zbyt mu zaufał i próbował lądować wyłącznie lub głównie według jego wskazań
- w trakcie lądowania nastąpiła awaria oprogramowania (wystąpiła sytuacja nieprzewidziana lub niemożliwa do obsłużenia)