MACIEKZB napisał(a):
dixi napisał/a:
EdiKris, opisz szczegóły jeżeli możesz.
Pewnie nie zna szczegółów a ja nie mogę ich podać chociaż znam.
MACIEKZB napisał(a):
Zapewniam, że tą sytuacją zajmował się cały sztab ludzi: psychologowie, pedagodzy i psychiatrzy. Ja nie znam się na tych dyscyplinach nauki więc nie podważam drogi, którą wybrali dla rozwiązania tego problemu.
Czasem po prostu nie ma dobrych rozwiązań.... Trzeba naprawdę mieć odwagę żeby wybrać i wziąć odpowiedzialność za mniejsze lub gorsze zło.
Hmm...to tak jakby "wiem, ale nie powiem"...
I ten PT sztab ludzi... tylko że ten sztab ludzi zapewne nie wie, że jest coś takiego jak Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami Koło w Kwidzynie. I że przez TOZ udało się zalatwic wiele nowych domów dla wyrzucanych psów, które przestały już byc zabaweczką dla młodych/starych niby opiekunów psów, którym nagle odechciało się tej zabawy.
Wybacz, ale wybierz się kiedyś do "przytuliska" psiego na Miłosną i zobacz jak tam cierpią porzucane/wyrzucane psy.
Szefowa przytuliska jest bardzo oddana tym ofiarom ludzkiej głupoty i robi, co może; chwała jej za to, ale te ofiary zamknięte w klatkach cierpią, bo psy TEZ cierpią i to bardzo cierpią pozbawione dotychczasowych opiekunów.
A wiesz co się dzieje z psami wywożonymi z przytuliska, jeżeli nie znajdzie się nowy właściciel? Wiesz jak Miasto rozwiązało ten problem? Ja wiem, ale też TERAZ też nie powiem.
Nie wiem czy ta mała 12- letnia suczka zaczęła nagle gryźc tę usamodzielniającą się młodzież? Czy nie miał jej kto karmic? Czy personelu nie było stac na składkę na jej wyżywienie?
Jakoś w mieście nie było słychac, by wyrządziła jakąkolwiek krzywdę mieszkańcom sąsiadujących z Domem Dziecka dla Usamodzielniającej się Młodziezy Domu Pomocy Społecznej i Hospicjum.
A może to ta młodzież ją krzywdziła? Jeżeli tak, to przede wszystkim należało zawiadomic TOZ, by znaleźc jej nowy dom, a nie karnie wyrzucac na Miłosną.
Rozumiem, że te moje pytania można mnożyc, ale po co, skoro pozostaną bez odpowiedzi.
Jest taka stara maksyma i wg wielu osób prawdziwa: kto nie jest dobry dla zwierząt, ten nie jest też dobry dla ludzi.
Psy nie są niczemu winne, jeżeli dochodzi do krzywdy wyrządzanej ludziom przez psy (a czasami i do tragedii związanych z pogryzieniem), to nie jest to wina psów, ale ich pseudoopiekunów; nad przyczynami tegoż nie będę się tu rozpisywac, bo temat szeroki jak rzeka.
A osobom zainteresowanym (w przyszłości) podaję telefon do Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Kwidzynie: 55- 612 - 52 - 24 i kom. 697 - 05 - 23 - 22.