Kiedy chcę kupić coś większego od torebki cukierków i nie do zjedzenia, to faktycznie szukam tego w pierwszej kolejności w necie a dopiero później w lokalnych sklepach.
Należę raczej do klientów nie goniących za nowinkami i chcących mieć super wypasiony sprzęt. Ma on mi po prostu służyć długo i bezawaryjnie. TV kupiłam w Kwidzynie (żaden wodotrysk, obraz jest, głos też - wystarczy). Lodówkę kupiłam w Kwidzynie - wystarczyło troszkę ponegocjować i cena była "allegrowa". Sprzęt typu skaner, drukarka foto - kupiłam w Kwidzynie (sklep prywatny, ceny jak z allegro - wystarczyło porozmawiać jak człowiek z człowiekiem). Jedyne czego nie kupiłam w Kwidzynie to aparaty fotograficzne. Piszę w liczbie mnogiej bo ponieważ sama mam tylko jeden, to jako "stały" klient ściągam je od Fotobasi dla znajomych i rodziny

Chciałam te pieniądze zostawić u nas ale niestety jedynym miejscem, gdzie Alfy czasem występują, jest MediaExpert, którego nie polecam. W cenie którą mi proponowali za samo body dostałam obiektyw i kartę - oszczędność ok. 400 złotych. "Graty" związane z
energetyką kupuję w Kwidzynie - w hurtowni elektrycznej i nie jest to Bychowo..., bo niestety tam klient jest wart zainteresowania dopiero od
tysiaka netto wzwyż
Dlaczego wolę negocjować ceny ze sprzedawcą i zostawić swoje pieniądze w Kwidzynie? Ano dlatego że gdyby cokolwiek się stało (odpukać) nie muszę szarpać się na wysyłkę zepsutego sprzętu do sprzedawcy, tylko mam go na miejscu.
Ciuchy typu buty, spodnie, bielizna - nie jestem wybredna

Brakuje mi tylko w mieście sklepu Caterpillara, a szkoda - widać jesteśmy dla nich za mali.