kolejny przyklad Wam daje:
zegarek zakupiony w necie pare lat temu.
model to CASIO PROTREK PRG - 50 wersja tytanowa.
dowiadywalem sie o cene u magika od zegarkow naprzeciwko sklepu plus gsm.
facet podal oficjalna cene 1199 lub 1299, oczywiscie przy zamowieniu od dystrybutora chcial z miejsca ok 20% zaliczki. ja bylem totalnie pewny ze chce akurat ten model.
pogrzebalem pare dni w necie, znalazlem, miejsce zakupu to nowy york.
dogadalem sie ze sprzedawca odnosnie paczki listownej lotniczej (pomijalo sie wtedy clo zaporowe) nie wiem jak jest teraz.
szmal wyslalem na polskie konto w mbanku.
po 4 dniach moj wymazony zegarek byl juz u mnie w domu.
zapytacie sie pewnie czy oplacalna jest taka inwestycja?
oczywiscie, za sprzeta + kartonik i dokumenty dalem 405zl + 20zl za przesylke listowna lotnicza.
jak z gwarancja? podobno towar zza oceanu nie jest honorowany u nas w europie. zaryzykowalem, oplacalo sie.
sprzet chodzi juz jakies 6 lat, laduje sie energia sloneczna i wszystko jest git.
pozostala jeszcze kwestia instr. polskiej do skonfigurowania go pod wycieczki gorskie. (w necie niestety nie znalazlem)
pojechalem znowu do magika, on zalapal totalna ku..... jak mu pokazalem protreka i powiedzialem za ile kupilem w USA, oczywiscie o instrukcji juz nie chcial gadac i dal do zrozumienia aby sie oddalil.
nastepnie udalem sie do sklepu na targowa, tam mila pani blondynka zalatwila mi instrukcje z bydgoszczy w ciagu tygodnia.
takze przy zegarkach tez mozna duzo zaoszczedzic, wystarczy troche poszukac.
lakoc
